Obalamy mit szkoły specjalnej, wyjątkowej szkoły specjalnej

Moja klasa

Co jest dla Ciebie najważniejsze przy wyborze miejsca, w którym spędzasz większą część dnia? Wszyscy chcemy się rozwijać, robić coś nowego, tworzyć i iść do przodu. Dlatego warto wyznaczać ambitne cele i krok po kroku je realizować. Jednak na osiągane wyniki w dużym stopniu wpływa środowisko, wsparcie otoczenia, to z kim ten czas spędzasz. W zespole tkwi siła. Motywujący przywódca, współpracujący członkowie i środki jakie mogą wykorzystywać to najważniejsze składowe sukcesu. Dlatego każdy dzień w mojej klasie, w mojej szkole specjalnej, realizuje nasze ambitne, ale realne plany rozwojowe.

Tak, szkoła specjalna to szansa

Kiedy rok temu podjęliśmy decyzje o zmianie szkoły i udało się znaleźć miejsce w „szkole pierwszego wyboru” tak wyobrażaliśmy sobie zmianę – http://polaspytek.pl/2019/04/szkola-integracyjna-czy-specjalna/. Niewiarygodne, ale wszystkie założenia, które w tamtym czasie wydawały się mrzonką, krok po kroku są realizowane…… można? Można.

Przyjaciół co prawda w każdym miejscu potrafiłam znaleźć, ale tutaj są przyjaciele, koledzy, bliżsi i dalsi znajomi. Nie jestem „tym obcym”, którym w dobrym tonie jest się chwilę zająć. 

Warunki w czteroosobowej klasie zdecydowanie pozwalają na szybsze postępy w pisaniu, czytaniu i przyswajaniu wiedzy, która do tej pory wydawała się nieprzyswajalna. 

Mikołajkiem zachęcam do czytania

No i najważniejsze- SPORT. Lekcje i Pana od W-F lubiłam i w masowej szkole, ale to jak wyglądały tamte zajęcia można sobie wyobrazić, hmm trochę mało włączania udało się zrealizować. Moja sprawność fizyczna raczej nie wystrzeliła. Tutaj, to co innego. Tutaj nie trzeba włączać, po prostu bez taryfy ulgowej każdy robi swoje. Nie ma rozczulania. Codzienne zajęcia sportowe, basen, na który dojeżdżamy tramwajem, baa w planach wyjście na łyżwy. Takie podejście buduje nie tylko moją sprawność, ale i poczucie, że niepełnosprawność nie musi być ograniczeniem. Najważniejsze to wymagać i wiedzieć jak po kroku realizować założenia. Nieważne czy zostanę sportowcem, ważne że jak wszyscy mam szansę nim zostać i przyglądać się jak starsi koledzy obalają mity, że nie dla nas bieganie, pływanie, czy narty:) Wszystko dzięki cudownej inicjatywie Parasportowi.

Tak, to jest moje miejsce, a najważniejszym elementem tej układanki jest zdecydowanie pasja i zaangażowanie pedagogów.

Wychowawca-przewodnik, motywator, inicjator

Bez osoby, która w Ciebie wierzy ani rusz. Rodzicom przychodzi to zazwyczaj naturalnie. Znają nas i nasze możliwości. Trzeba mieć jednak trochę szczęścia żeby takie wyrozumiałe osoby, potrafiące dostrzec nasze mocne strony, odnaleźć w szkole. Wymagających pedagogów podopobno zapamiętujemy na lata. Jeszcze dłużej tych, dla których zagłębiamy tajniki nauki, nie odpuszczamy i staramy się każdego dnia bardziej. Takim nauczycielkami są na pewno „moje Panie”- Paulina i Ania. Wymagające, ale i słuchające, zaangażowane, kreatywne, do tego pogodne, uśmiechnięte, naj, naj, naj:)

Właściwe wsparcie, we właściwym czasie, przez właściwą osobę
Właściwe wsparcie, we właściwym czasie, przez właściwą osobę

O ich podejściu do tego jak wyciskać z nas jak najwięcej, jak podejść do każdego indywidualnie, jak poprowadzić, żeby dojść jak najdalej świadczy mój opasły zeszyt gdzie codziennie wklejam przygotowane materiały

Dzień z życia klasy

To indywidualne podejście i założenie, że najprzyjemniej uczyć się w znajomym „otoczeniu” idealnie zostało wykorzystane przy omawianiu mojej ulubionej książki. Mikołajek zagościł w naszej klasie na cały dzień. 

Mikołajek temat przewodni zajęć
Mikołajek temat przewodni zajęć

Nareszcie odważyłam się wystąpić, poczułam się jak ekspert i w swojej „mikołajkowej dziedzinie” popłynęłam, jak rzadko kiedy. Moja wiedza o bandzie Mikołajka mogłaby spokojnie wystarczyć na wygranie quizu na ten temat, tym razem mogłam „zajawką” na Mikołajka zarazić moją klasę. 

Sprawę ułatwiła Pani Paulina, która jak widać o Mikołajku też coś niecoś wie:)

Pani Paulina też dużo wie o Mikołajku
Pani Paulina też dużo wie o Mikołajku

Powstały cudne Mikołajkowe książki, czytaliśmy, pisaliśmy, opowiadaliśmy o Mikołajku.

Tak powstała moja własna książka o Mikołajku
Tak powstała moja własna książka o Mikołajku

Co gdybym jednak nie dała się zmotywować? Plan awaryjny też był gotowy- moje nagranie tym razem urozmaiciło zajęcia (sam sprawdź:), ale polecam wszystkim – dobra próba przed wystąpieniem, porządkuje w głowie i obniża poziom stresu. Ja póki co planu B już nie potrzebuję. Zdecydowanie znalazłam swoje miejsce:)

Szkoła integracyjna czy specjalna?

Rozpoczęcie roku szkolnego
Szkoła czas start

Po pięciu latach spędzonych w super przedszkolu przyszedł czas na zmiany. Decyzja, jaką wybrać drogę nie była łatwa. Pojawiły się pytania gdzie będę się czuła najlepiej, gdzie będę miała pole do wykorzystania mojego potencjału, gdzie poprzeczka będzie ustawiona na odpowiednim poziomie, gdzie znajdę przyjaciół…

Upośledzenie lekkie i co dalej

Środowisko osób z niepełnosprawnością jest bardzo podzielone w tym temacie. Przeciwnicy integracji zaprzeczają, że w ogóle istnieje. Zwolennicy nauczania włączającego wierzą, że integracja to korzyść nie tylko dla dzieci z orzeczeniem, ale i dla tych bez zdiagnozowanych dysfunkcji. Oczywiście dużo zależy jak twoje „odchylenie od normy” ocenią specjaliści. Jak wypadniesz na testach. U mnie to sinusoida. Rok temu znalazłam się na jej wierzchołku, potwierdzając rodzicom i terapeutom mój potencjał edukacyjny. Upośledzenie lekkie pozwoliło dać nadzieję, że odnajdę się w klasie integracyjnej. Dla bezpieczeństwa wybraliśmy klasę zero. Niby szkoła, ale jednak okres ulgowego traktowania. Czas na sprawdzenie, czy rzeczywiści to jest właściwy kierunek.

Idealna szkoła do integracji

Idealnie byłoby trafić do kameralnej szkoły, z wyrozumiałą dyrekcją, zaangażowanymi i doświadczonymi nauczycielami. Niestety ze względu na podział dzielnicowy jedyna klasa integracyjna mieści się w ogromnej, przepełnionej szkole, gdzie co prawda dyrekcja chce, rozumie i promuje integrację, ale mój przypadek okazał się za trudny:(

Problemem nie był dla mnie brak sali klasowej (przez miesiąc codziennie wędrowaliśmy do użyczonej prywatnej placówki, gdzie nie mieli wstępu rodzice). Poradziłam sobie z niespodziewaną zmianą wychowawcy (po 3 miesiącach nasza Pani poszła na zwolnienie). Świetnie odnalazłam się w samodzielnym rozpoczynaniu dnia. Schemat karta, szatnia, kluczyk, szafka, całus, pa… opanowałam do perfekcji. W teorii rodzice powinni zostawiać dziecko przed szatnią, w praktyce nadzorują przebieranie, ale przed czerwona taśmą kończy się strefa rodzica. Codziennie sama wchodzę i schodzę z mojej sali, z pierwszego piętra.

Bezpieczna szkoła - wejscie tylko z kartą magnetyczną
Bezpieczna szkoła – wejscie tylko z kartą magnetyczną
Każdy ma swoją szafkę, w której może zostawiac rzeczy
Samodzielne dziecko- sama idę do klasy
Sama idę do klasy

Znajduję salę (bo nie zawsze rozpoczynamy dzień w tej samej) i rozpoczyna się zwyczajny dzień „zerówkowicza”, dużo zabawy, prac plastycznych, biegania i co nieco nauki. Teoretycznie funkcjonuję na tych samych zasadach co wszyscy, te same podręczniki, te same wymagania. Tylko zeszyt w pięć linii byłby dla mnie zbyt dużym wyzwaniem, więc zapobiegliwa mama przygotowała dla mnie specjalny zeszyt z „powiększonymi” liniami.

Mój spersonalizowany zeszyt
Mój spersonalizowany zeszyt

Co prawda zeszyt wypełniam pomalutku i wciąż jest ogromne zdziwienie kadry pedagogicznej, że naprawdę potrafię sama pisać 🙂 To czego nie opanuję w klasie nadrabiam na zajęciach indywidualnych z pedagogiem (2h tygodniowo). Nie mam własnego asystenta, ale nasza klasa jest wyjątkowo uprzywilejowana i zawsze znajdzie się dodatkowy nauczyciel/asystent, który powinien wspierać najsłabszych.

Jak znaleźć sposób na integrację?

Ja sama powtarzam przy każdej okazji, że nie chcę zmieniać szkoły, chcę zostać w „szkole na Ledóchowskiej”. Wydawałoby się, że znalazłam miejsce dla siebie. Podobnie jak w przedszkolu mam kilku kolegów, którzy potrafią spędzać ze mną czas, rozmawiać, śmiać się i psocić. To dla nich przychodzę codziennie do szkoły, z nadzieją że któryś będzie i nie będę skazana na samotna zabawę w koncie:( Generalnie w szkole najfajniejsze są lekcje W-F (od zawsze wolałam mężczyzn pedagogów;), no i posiłki:) Poza tym buduję mur, …odmawiam wykonywania niektórych prac plastycznych, uczestniczenia we wspólnym śpiewaniu, odwracam się i wstydzę zagadywana przez dziewczynki z klasy. Co jest tego powodem? Pewnie strach i obawy, że nie zostanę zrozumiana, że nie dam rady, że nie jestem w stanie wykonać tego tak jak inni. Jeśli czuję się bezpiecznie mam gdzieś czy mnie rozumieją, mogę powtórzyć kilka razy. Mam gdzieś czy chcą się ze mną bawić. Po prostu mówię, wydaję polecenia i upominam się o swoje:) W szkole zdecydowanie nie doszłam do takiego etapu. Zabawą ze mną zainteresowani są dwaj-trzej chłopcy, reszta traktuje mnie jak powietrze. Nie ma ciepłych powitań z koleżankami i kolegami, nikt na mnie nie czeka, nie opowiada swoich sekretów, nie namawia do wygłupów. Jestem bo jestem. Niewidzialna Pola. Czy to jest właśnie ta integracja, ta potrzeba pokazywania dzieciom bez dysfunkcji, że nie każdy jest tacy jak oni, że niektórzy potrzebują więcej czasu, więcej wsparcia żeby chociaż częściowo im dorównać?

Nie skreślamy integracji jako metody lepszego rozwoju dla takich jak ja i uczenia empatii dla „zwykłych” dzieciaków i ich rodziców. Niestety polskie szkoły masowe zdecydowanie nie są na to przygotowane, a polskim pedagogom łatwiej jest realizować program bez takich „trudnych przypadków jak ja”:(

Szkoła specjalna- szansa, czy konieczność?

Dlatego zmieniam szkołę na specjalną. Teoretycznie mogłabym zostać i mimo niespecjalnych chęci nauczycieli robić swoje. Tylko po co? Zdecydowanie więcej udowodnię i pokarzę co naprawdę potrafię w klasie, w której będzie nas czwórka. Wszyscy na porównywalnym poziomie, ale wśród nauczycieli którzy wiedzą jak z nami pracować, jak wyciągnąć z nas więcej i więcej. Tak, być może to naiwne, ale wierzę że jeszcze trafię na takich pedagogów- nie przerażonych, wymagających, nie odpuszczających i z pasją realizujących swoja pasję do nauki.

Moja nowa szkoła będzie moim miejscem. Miejscem, gdzie odnajdę przyjaciół, pasje, cudownych pedagogów, będę miło spędzać, w nauce dam z siebie wszystko, a jak dobrze pójdzie moje sportowe zacięcie pozwoli trafić do elitarnej drużyny sportowej:) Tak, zaklinamy rzeczywistość, ale powtarzane marzenia stają się pierwszym krokiem do owocnej ich realizacji:)