Bo zawsze warto spróbować

Udało się, zimowy wyjazd w góry nareszcie przypieczętowany. Prawdziwe narty, prawdziwy instruktor, prawdziwy orczyk, prawdziwa górka i prawdziwa ja:)
narty

Warunki nie były łatwe- mgła, widoczność na jakieś 10 m, zacinający deszcz, zmarznięty śnieg. Wyzwanie teoretycznie nie było wielkie- zjazd ponad 300 m. Jednak w praktyce dla moich małych stóp i wiotkich nóg pierwszy zjazd okazał się prawdziwym wyzwaniem. Kilka lat obserwowałam pod stokiem jak jeżdżą inni. Dwie próby zapoznawcze z nartami  i jazda. Nie było taśmy, nie było wyrwirączki i szkółki dla maluchów. Były moje chęci, determinacja  najbliższych i cierpliwa instruktorka.

Czy pierwsza próba zmotywuje do dalszej pracy? Czas pokaże. Trzymajcie kciuki. Pewnie będzie potrzebne kilka lat żeby rodzinne wyjazdy na narty wyglądały „normalnie” nie tylko na zdjęciu.

narty, rodzina, śnieg, ferie, uśmiech, warto próbować,

Zawsze warto próbować. Niemożliwego nie osiąga na pewno ten kto nie próbuje:)