Szkoła integracyjna czy specjalna?

Rozpoczęcie roku szkolnego
Szkoła czas start

Po pięciu latach spędzonych w super przedszkolu przyszedł czas na zmiany. Decyzja, jaką wybrać drogę nie była łatwa. Pojawiły się pytania gdzie będę się czuła najlepiej, gdzie będę miała pole do wykorzystania mojego potencjału, gdzie poprzeczka będzie ustawiona na odpowiednim poziomie, gdzie znajdę przyjaciół…

Upośledzenie lekkie i co dalej

Środowisko osób z niepełnosprawnością jest bardzo podzielone w tym temacie. Przeciwnicy integracji zaprzeczają, że w ogóle istnieje. Zwolennicy nauczania włączającego wierzą, że integracja to korzyść nie tylko dla dzieci z orzeczeniem, ale i dla tych bez zdiagnozowanych dysfunkcji. Oczywiście dużo zależy jak twoje „odchylenie od normy” ocenią specjaliści. Jak wypadniesz na testach. U mnie to sinusoida. Rok temu znalazłam się na jej wierzchołku, potwierdzając rodzicom i terapeutom mój potencjał edukacyjny. Upośledzenie lekkie pozwoliło dać nadzieję, że odnajdę się w klasie integracyjnej. Dla bezpieczeństwa wybraliśmy klasę zero. Niby szkoła, ale jednak okres ulgowego traktowania. Czas na sprawdzenie, czy rzeczywiści to jest właściwy kierunek.

Idealna szkoła do integracji

Idealnie byłoby trafić do kameralnej szkoły, z wyrozumiałą dyrekcją, zaangażowanymi i doświadczonymi nauczycielami. Niestety ze względu na podział dzielnicowy jedyna klasa integracyjna mieści się w ogromnej, przepełnionej szkole, gdzie co prawda dyrekcja chce, rozumie i promuje integrację, ale mój przypadek okazał się za trudny:(

Problemem nie był dla mnie brak sali klasowej (przez miesiąc codziennie wędrowaliśmy do użyczonej prywatnej placówki, gdzie nie mieli wstępu rodzice). Poradziłam sobie z niespodziewaną zmianą wychowawcy (po 3 miesiącach nasza Pani poszła na zwolnienie). Świetnie odnalazłam się w samodzielnym rozpoczynaniu dnia. Schemat karta, szatnia, kluczyk, szafka, całus, pa… opanowałam do perfekcji. W teorii rodzice powinni zostawiać dziecko przed szatnią, w praktyce nadzorują przebieranie, ale przed czerwona taśmą kończy się strefa rodzica. Codziennie sama wchodzę i schodzę z mojej sali, z pierwszego piętra.

Bezpieczna szkoła - wejscie tylko z kartą magnetyczną
Bezpieczna szkoła – wejscie tylko z kartą magnetyczną
Każdy ma swoją szafkę, w której może zostawiac rzeczy
Samodzielne dziecko- sama idę do klasy
Sama idę do klasy

Znajduję salę (bo nie zawsze rozpoczynamy dzień w tej samej) i rozpoczyna się zwyczajny dzień „zerówkowicza”, dużo zabawy, prac plastycznych, biegania i co nieco nauki. Teoretycznie funkcjonuję na tych samych zasadach co wszyscy, te same podręczniki, te same wymagania. Tylko zeszyt w pięć linii byłby dla mnie zbyt dużym wyzwaniem, więc zapobiegliwa mama przygotowała dla mnie specjalny zeszyt z „powiększonymi” liniami.

Mój spersonalizowany zeszyt
Mój spersonalizowany zeszyt

Co prawda zeszyt wypełniam pomalutku i wciąż jest ogromne zdziwienie kadry pedagogicznej, że naprawdę potrafię sama pisać 🙂 To czego nie opanuję w klasie nadrabiam na zajęciach indywidualnych z pedagogiem (2h tygodniowo). Nie mam własnego asystenta, ale nasza klasa jest wyjątkowo uprzywilejowana i zawsze znajdzie się dodatkowy nauczyciel/asystent, który powinien wspierać najsłabszych.

Jak znaleźć sposób na integrację?

Ja sama powtarzam przy każdej okazji, że nie chcę zmieniać szkoły, chcę zostać w „szkole na Ledóchowskiej”. Wydawałoby się, że znalazłam miejsce dla siebie. Podobnie jak w przedszkolu mam kilku kolegów, którzy potrafią spędzać ze mną czas, rozmawiać, śmiać się i psocić. To dla nich przychodzę codziennie do szkoły, z nadzieją że któryś będzie i nie będę skazana na samotna zabawę w koncie:( Generalnie w szkole najfajniejsze są lekcje W-F (od zawsze wolałam mężczyzn pedagogów;), no i posiłki:) Poza tym buduję mur, …odmawiam wykonywania niektórych prac plastycznych, uczestniczenia we wspólnym śpiewaniu, odwracam się i wstydzę zagadywana przez dziewczynki z klasy. Co jest tego powodem? Pewnie strach i obawy, że nie zostanę zrozumiana, że nie dam rady, że nie jestem w stanie wykonać tego tak jak inni. Jeśli czuję się bezpiecznie mam gdzieś czy mnie rozumieją, mogę powtórzyć kilka razy. Mam gdzieś czy chcą się ze mną bawić. Po prostu mówię, wydaję polecenia i upominam się o swoje:) W szkole zdecydowanie nie doszłam do takiego etapu. Zabawą ze mną zainteresowani są dwaj-trzej chłopcy, reszta traktuje mnie jak powietrze. Nie ma ciepłych powitań z koleżankami i kolegami, nikt na mnie nie czeka, nie opowiada swoich sekretów, nie namawia do wygłupów. Jestem bo jestem. Niewidzialna Pola. Czy to jest właśnie ta integracja, ta potrzeba pokazywania dzieciom bez dysfunkcji, że nie każdy jest tacy jak oni, że niektórzy potrzebują więcej czasu, więcej wsparcia żeby chociaż częściowo im dorównać?

Nie skreślamy integracji jako metody lepszego rozwoju dla takich jak ja i uczenia empatii dla „zwykłych” dzieciaków i ich rodziców. Niestety polskie szkoły masowe zdecydowanie nie są na to przygotowane, a polskim pedagogom łatwiej jest realizować program bez takich „trudnych przypadków jak ja”:(

Szkoła specjalna- szansa, czy konieczność?

Dlatego zmieniam szkołę na specjalną. Teoretycznie mogłabym zostać i mimo niespecjalnych chęci nauczycieli robić swoje. Tylko po co? Zdecydowanie więcej udowodnię i pokarzę co naprawdę potrafię w klasie, w której będzie nas czwórka. Wszyscy na porównywalnym poziomie, ale wśród nauczycieli którzy wiedzą jak z nami pracować, jak wyciągnąć z nas więcej i więcej. Tak, być może to naiwne, ale wierzę że jeszcze trafię na takich pedagogów- nie przerażonych, wymagających, nie odpuszczających i z pasją realizujących swoja pasję do nauki.

Moja nowa szkoła będzie moim miejscem. Miejscem, gdzie odnajdę przyjaciół, pasje, cudownych pedagogów, będę miło spędzać, w nauce dam z siebie wszystko, a jak dobrze pójdzie moje sportowe zacięcie pozwoli trafić do elitarnej drużyny sportowej:) Tak, zaklinamy rzeczywistość, ale powtarzane marzenia stają się pierwszym krokiem do owocnej ich realizacji:)