Kraków na szybko

Wakacyjny kompromis

Tak, nadszedł ten czas kiedy moje wakacje zaczynają się różnić od wakacji Tymka. Do jego samodzielnych wyjazdów już się przyzwyczaiłam. Jest szkoła, jest piłka są i obozy i wycieczki, ale żeby zabierać mamę i urządzać górskie wycieczki beze mnie? Tego jeszcze nie było:( Niestety po przekroczeniu magicznej wagi 20 kg nawet największy mięśniak nie dałby rady transportować mnie w nosidełku cały dzień. Teraz czas na samodzielne wyzwania. Jak głowa kupi chodzenie dla samego chodzenia, wspinanie dla satysfakcji i widoków zapierających dech w piersiach to i nogi dadzą radę. Na pewno ten moment nadejdzie. Póki co są środki zastępcze.

Kraków na pocieszenie

Lepiej nie mogliśmy trafić. Co za wydarzenie dla wszystkich zajaranych rowerami- start Tour de Pologne. Zawodnicy na wyciągnięcie ręki-nie ważne, że ich twarze nic mi nie mówią:) Te emocje, odliczanie, trąbienie, klaskanie, krzyki tłumów kibiców i ja w samym środku tego cyklonu. Chłopaki ruszyli z prędkością światła i można  było zacząć normalnie zwiedzanie.

Tour de Pologne, rowery, kolarstwo, wyścigi
Tour de Pologne: Dzień 1 Kraków-Kraków

Normalne jak na możliwości żaru z nieba i braku jakiegokolwiek planu. Jechaliśmy z trzech stron (Zakopane, Warszawa, Kozienice), więc po małym zamieszaniu udało nam się spotkać wczesnym popołudniem. Niestety było już za późno żeby dostać bilet do podziemi Rynku, czy Wieży Mariackiej. Na pocieszenie została Bazylika Mariacka i Wawel -wersja również skrócona, ale z interesującą wystawą „Wawel Zaginiony” i oczywiście obowiązkowym Smokiem.

weekend w Krakowie, Kraków, rodzina w Krakowie

Dzieci na Wawelu, zwiedzanie Krakowa, KrakówPola w Krakowie, Wawel, zwiedzanieKraków, zwiedzanie, rynek w Krakowie

Wisła Panie

Rok rzeki Wisły, rzeka częścią miasta, tam zaczyna się życie. To wszystko znam już z Warszawy. W Krakowie wygląda to nieco inaczej. Samo uregulowanie rzeki wprowadza pewną sztywność i sztuczność. Dodatkowo tłumy turystów w okolicach Wawelu, akwizytorzy-wysłannicy firm przewozowych po Wiśle jeszcze bardziej to podkreślają. Na pewno to tylko mały wycinek całego odcinka „krakowskiej” Wisły, dlatego najlepiej zweryfikować pełen obraz wypływając w krótki rejs:)Rejs po Wiśle

Tymek na Wiśle, Wisła w Krakowie

Pola z dziadkiem płyną Wiśle

Wiatr na Wiśle

Kraków w słońcu

Krótki wypad, więc mimo braku planów, a raczej z planem „bez ciśnienia”, dzień kończymy tuż przed północą. Wtedy właśnie odpalam zarezerwowane „na baranach rodziców” pokłady energii. Nie ważne, że bez muzyki, bez publiki. Ważne, że to ja decyduję kiedy tańczę i śpiewam. Taki występ niestety nie do powtórzenia na życzenie kogokolwiek.

dance in the mindnight, Kraków nocą, niekończąca się energiaTaniec nocą, Kraków nocą, nie potrzeba mi muzyki

A po ciężkim dniu…

Najlepiej odetchnąć w miłym miejscu, niebanalnej przestrzeni, w której możesz poczuć się jak w domu. Trafiliśmy idealnie. Blisko Rynku, urocza kamienica i przestrzeń urządzona w każdym detalu. Wynajem Airbnb dał radę. Żaden hotel by tego nie zagwarantował.

Wszystko naturalne, solidne, odświeżone starocie subtelnie połączone z prostymi formami IKEA. Do tego wszędzie przemycone detale hydrauliczne (żyrandole, uchwyt na papier itp). Polecam, rekomenduję i wystawiam pięć gwiazdek ofercie Jakuba i Kasi. Idealna dla rodziny (duży, integrujący stół), dla grupy znajomych, nieznajomych (3 osobne sypialnie, 2 toalety).

Kraków airbnbKraków airbnbKraków airbnbKraków airbnbKraków airbnb

A na zakończenie Kazimierz i Wieliczka

Niestety bez specjalnych zdjęć, bo tata widocznie nie jest na baterie słoneczne i im większa dawka tym szybciej siada. Nie robi zdjęć na „japońskiego turystę”, więc jak kończy się artystyczna wizja kończy się i fotoreportaż.

Pierwsza przymiarka do poznania krakowskiego Kazimierza odbyła się już nocą. Cudnie, swojsko, na luzie i rzeczywiście widać, że to tu spotykają się tubylcy oddając Rynek turystom. To tu kwitnie nocne życie. Nic dziwnego, że trochę później budzi się ta część miasta (potwierdzone przez mamę podczas porannej przebieżki:). Koło południa życie wraca tu ponownie. Każdy zakamarek tego dawnego żydowskiego miasta kryje w sobie prawdziwą historię, a zdecydowanie łatwiej było ją poznać z super przewodnikiem. Niestety bez zdjęć i zdecydowanie za krótko. Dlatego na pewno tu wrócę.

Po południu fala upałów dawała o sobie coraz bardziej znać. Czas uciekać z gorących uliczek Krakowa. Idealne ukojenie znaleźliśmy w położonej o kilka kilometrów dalej kopalni soli. Tutaj na szczęście z biletami nie było problemów. Wizja 3h tuptania pod ziemią i tak nie napawała mnie optymizmem, żeby jeszcze drugie tyle stać w kolejce po bilety. Na szczęście było warto. Dałam radę. Rzeczywiście labirynt solnych korytarzy jest niezwykły, a wielkie komnaty robią wrażenie.

Wieliczka, zwiedzanie Wieliczki, Wieliczka dla dzieci

Jedna ważna nauka- nauczyć się patrzeć prosto w oczy właściwej osobie:)

Wieliczka król i królowa

Wieliczka król i królowa

Wakacyjny wypad weekendowy był super, ale ja już od połowy niedzieli myślałam tylko kiedy znowu będę mogła uściskać mojego pupilka Fredka, dopytując o to z częstotliwością 10+ na godzinę:) Na szczęście wakacje trwają i to u babci i dziadka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *