Mikołajek rządzi!

Mikolajek last
Zaczęło się całkiem niewinnie. Pierwszą książkę o przygodach francuskiego chłopca, Mikołajka  wypożyczaliśmy z biblioteki. Po niej pojawiała się druga, trzecia i kolejne. Razem z Tymkiem chcieliśmy więcej i więcej. Opowiadania przeczytane po kilka razy, przesłuchane  i niestety obejrzane do zdarcia płyty. Efekt-cytaty  bandy Mikołajka na dobre zagościły w naszym słowniku.  Najbliżsi wiedzą, że nie ma ze mną co zaczynać, bo szybko uruchamiam „fangę w nos”. Jednocześnie mnie nie
Ostatnio nawet w wersji giga, wraz z hasłem przewodnim (hmm no prawie jak w oryginale).

No bo co w końcu, kurczę blade!!

Mikołajek towarzyszy nam jak nikt. Książka, film, teatr. Od porannej kawy, do wieczornego usypiania. Wszelkie gry, ćwiczenia terapeutyczne zdecydowanie idą szybciej do przodu, jak mama przemyci  w nich postać Mikołajka. To jedyne gadżety, dla których jestem w stanie w sklepie rozkręcić awanturkęJ

Póki co nie ma na horyzoncie bohatera dla którego Mikołajek zszedłby na dalszy plan. Może się stać tak jak w przypadku francuskiego męża mamy koleżanki, nigdy nie wyrosnę z „Mikołajkowego szaleństwa”.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *