Pola- Pani dobra rada

Jeśli ktoś dzieliłby dzieci na te kulturalne, uprzejme, zdyscyplinowane i posłuszne  oraz  niegrzeczne, roztrzepane,  bałaganiarskie i chaotyczne pewnie znalazłabym się w tej pierwszej grupie.

Nawet nie wiem jak to się stało, ale reguły tzw. „dobrego wychowania” mam opanowane do perfekcji. Dlatego jeśli ktoś w moim otoczeniu o nich zapomina szybko przywołuję go do porządku. Najczęściej zdarza się to Tymkowi. Niby nad tym pracuje, ale efekty póki co skromne. To ja stoję na straży kiedy i jak ma się przywitać, pożegnać, uciszam jak jest za głośno, sprzątam za niego i przypominam o odrabianiu lekcji. Ostatnio zabłysnęłam również swojej mamie. Wizyta w sklepie obuwniczym  była tego najlepszym przykładem. Po przymierzeniu chyba wszystkich sandałów dostępnych w moim rozmiarze moja cierpliwość niestety nie została wynagrodzonaL  Wychodzimy z niczym, zmierzając do samochodu. Wtedy ja grzecznie zwracam uwagę- Mamo hulajnoga została! No cóż, po kimś Tymcio swoje roztrzepanie musi mieć (z zagubionych rzeczy w szkole można by już przygotować wyprawkę dla całej klasyJ Nie tylko jestem poukładana, ale naprawdę  staram się być bardzo uprzejma. Pewnie trochę nadużywam słowa przepraszam, ale nie umknie mi jeśli ktoś wypowiada je za rzadko. Schodzimy ze schodów, wymuszamy pierwszeństwo, zatem przydałoby się wypowiedzieć jakieś magiczne słowo. Cisza. Włączam się więc- Mamo co się mówi? Mama- ???; Ja- No co się mówi: przepraszam, proszę?; Mama-Przepraszam???; Ja- No właśnie – Przepraszam:)

Na szczęście nie zawsze szufladkowanie się sprawdza. Mimo, że jestem zdyscyplinowana, sama pilnuje swojej dawki ćwiczeń, regularnego rytmu dnia to  mój upór nie pozwala mi być zawsze zdyscyplinowaną dziewczynką. Śpiewać, tańczyć na zawołanie. Podobnie niestety reaguję na kontrolne wizyty np. u logopedy (nie te, do których jestem przyzwyczajona). Potrafię przez dobry kwadrans milczeć, już otwiera się szuflada, ale na szczęście wkracza mama. Mój upór mija, a moja wyobraźnia bez granic daje swój popis niesamowitej historii – ja + paczka dzieci z przedszkola wsiadamy do auta i ja jako kierowca wiozę nas na niezapomniana wycieczkę nad morze. Całość wypowiedziana zrozumiale, z dużą liczbą przymiotników nadających tej historii jeszcze więcej emocji. Można, można. Tylko niestety nie na zawołanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *